14 stycznia 2012

Opowiesci przydrozne

     Jezeli jedziesz w dluzsza podroz transportem publicznym nie musisz martwic sie o to ze bedziesz glodny. Jedzenie znajdzie Ciebie. Na pierwszym postoju zaczyna sie niewinnie - od sprzedawcy orzeszkow i przekasek. Natepnie pojawiaja sie kolejno sprzedawcy:
- slodyczy, napojow
- owocow, warzyw
- ryzu z przyprawami polanego sokiem z limonki
- jajek na twardo
a potem kolejno - sprzedawcy kuponow loteryjnych, grzebieni i spinek do wlosow., tamburyn.

Gdy myslisz ze wszystkie mozliwosci zostaly wyczerpane wtedy wchodzi czlowiek gloszacy slowo Boze lub swoja filozofie zyciowa.


- your country ?
- Poland
- Hmm Holand   hmm
- P O  L A N D
- yes, yes..Holand nice country
i tyle bylo mojej rozmowy z chlopakami z tutejszego przydroznego zajazdu.




2 komentarze:

Małgośka pisze...

Widzę , że wszystko się dobrze układa :) Jak wrażenia z prodróżówania solo? widzę , że towarzystwo dopisuje i to nawet free :) zazdroszczę ;)

Prosze o wiecej zdjęc bo się od razu cieplej robi :) ... a u nas nastała zima...

Pozdrawiam!!!!!!!!!!

Gosia pisze...

Hej :) Chyba ta podroz "zmusila mnie" do wiekszej otwartosci. Towarzystwo pojawia sie w najmniej oczekiwanym momencie. Pewnie nie kazdemu taki styl pasuje ale dla mnie mega pozytywne doswiadczenie