12 stycznia 2012

Kovalan

     Zasiedzialam sie w Kovalam. Musze przyznac sie ze kocham poludnie, moze to bliskosc wody, pogoda, owoce. Snuje sie po okolicy, czytam, mysle, slucham muzyki., spotykam ludzi taki typowy chillout ->  dajcie tu jakas muzyczke




















 








Poza tym mialam mila niespodzianke - spotkalam tutaj Susan (poznana wczesniej w samolocie). Razem decydujemy sie na snoorfing. a nasza lodz wyglada tak






Plyniemy z Surinem, ktory od dziecka nurkuje i lowi ryby, twierdzi ze duzo nauczyl sie od rybakow. Prawdziwy naturalny freediver.












4 komentarze:

mirko pisze...

o Boże, co za czad, teżżżżżżżż tak chcę. ten luzik. Już się tam widzę :-).

Gosia pisze...

wpdaj, wpadaj :-)

Rajscy w Azji pisze...

Alez wspaniale owoce, czerwonych bananow juz dawno nie jedliśmy...Zajadaj się bo gdzie indziej tego nie znajdziesz:)

Magia pisze...

Ten wpis (i zdjęcia!) przypomniały mi, jak tam jest rajsko i fajnie.
Rany, jakbym tam wróciła.

Zaczynam rozważać rozglądanie się za biletami :-)