Mumbai jako wielkie miasto ma bardzo dobrze rozwiniety trasport publiczny. Siec linii kolejowych pelni tutaj funkcje metra. W pociagach nie ma drzwi dlatego tzw."kiscie winogron" z ludzi uwieszonych przy drzwiach przemierzaja miasto. Wysiadanie i wsiadanie jest sztuka poniewaz odbywa sie to jednoczesnie . Pociag zatrzymuje sie doslownie na kilka chwil datego kazdy chce wysiasc i wsiasc jednoczesnie W zwiazku z przeludnieniem i wiecznie rozbudowujacym sie miastem przejazd w godzinach szczytu to prawdziwa walka.
W zasadzie na ulicy nie jest lepiej. Jezeli kupujesz samochod to koniecznie ze sprawnym klaksonem ! Trabi sie bo: jedziesz, przejechales, masz zamiar jechac. Efektem tego slychac nieustajacy halas.
Bedac tutaj dowiedzialam sie jaka jest roznica miedzy przechodzeniem na czerwonym swietle a przechodzeniem na zielonym.... wiec taka ze albo zostaniesz przejechany przez samochod na czerwonym albo na zielonym. Jako ze w podrozy trzeba sobie radzic wiec przeszlam przez trzy etapy nauki przechodzenia przez indyjska ulice.
Etap 1 - podstawowy - wykonac znak krzyza i przejsc - cudem udaje sie
Etap 2 - sredniozaawanasowany - "podczepiam sie " do kogos miejscowego ktory ma te same zamiary i bedac tuz obok tej osoby przechodze.
Etap 3 - zaawansowany - przechodze pewnym krokiem lawirujac wsrod samochodow. Pelna wspolpraca ja omijam samochody i riksze i one omijaja mnie. Wazne - isc pewnie do przodu bez cofania.
I tak co dobre szybko sie konczy i mnie skonczyl sie pobyt w Mumbaiu w polskim domu :)
a zakonczyl sie nie byle jak tylko super kolacja w postaci Dal Bath - potrawy ugotowanej przez Adama. Hmmm... poezja.....
W zasadzie na ulicy nie jest lepiej. Jezeli kupujesz samochod to koniecznie ze sprawnym klaksonem ! Trabi sie bo: jedziesz, przejechales, masz zamiar jechac. Efektem tego slychac nieustajacy halas.
Bedac tutaj dowiedzialam sie jaka jest roznica miedzy przechodzeniem na czerwonym swietle a przechodzeniem na zielonym.... wiec taka ze albo zostaniesz przejechany przez samochod na czerwonym albo na zielonym. Jako ze w podrozy trzeba sobie radzic wiec przeszlam przez trzy etapy nauki przechodzenia przez indyjska ulice.
Etap 1 - podstawowy - wykonac znak krzyza i przejsc - cudem udaje sie
Etap 2 - sredniozaawanasowany - "podczepiam sie " do kogos miejscowego ktory ma te same zamiary i bedac tuz obok tej osoby przechodze.
Etap 3 - zaawansowany - przechodze pewnym krokiem lawirujac wsrod samochodow. Pelna wspolpraca ja omijam samochody i riksze i one omijaja mnie. Wazne - isc pewnie do przodu bez cofania.
I tak co dobre szybko sie konczy i mnie skonczyl sie pobyt w Mumbaiu w polskim domu :)
a zakonczyl sie nie byle jak tylko super kolacja w postaci Dal Bath - potrawy ugotowanej przez Adama. Hmmm... poezja.....



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz